poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Opowiadanie: Ile sił w nogach cz.2

W Mirku wrzał wewnętrzny bunt wobec polecenia nauczyciela, który nakazał mu stawić się po lekcjach we wtorek. Z buntem walczyła jednak ciekawość dlaczego zaprosił go na to spotkanie, oraz ogromna potrzeba wyjścia z domu popołudniu. Tak czy inaczej nie miał nic lepszego do roboty. Gdyby nie ten tajemniczy trening, to poszedłby z kolegami włóczyć się po parku albo szukać innych przygód. Robiąc ten krótki bilans w głowie, zdecydował że pójdzie.
Parę minut przed 17 stawił się pod drzwiami sali gimnastycznej, niepewny co powinien robić. Uchylił drzwi i zerknął do środka. Sala była pusta, tylko na jednej z ławek siedział nauczyciel i pisał coś w notesie.
- Dzień dobry – przywitał się Mirek – przyszedłem, tak jak pan kazał… - dodał nie wiedząc, co mógłby innego powiedzieć.
- Cześć Mirek – odparł pan Robert uśmiechając się znad kartek – wejdź proszę.
Mirek wsunął się do wnętrza pachnącego środkiem do mycia podłóg.
- Chłopaki zaraz tu będą. Pewnie zastanawiasz się dlaczego prosiłem żebyś przyszedł?
- Myślałem, że to jakaś kara – rzekł Mirek wpatrzony w swoje trampki.
- Haha – zaśmiał się nauczyciel – Możemy to tak potraktować. Ale mam lepsze wyjaśnienie. Wczoraj kiedy kopnąłeś plecak Kuby pomyślałem, że musisz być w naszej szkolnej drużynie piłki nożnej. Tylko dlaczego wcześniej sam się nie zgłosiłeś do drużyny? – zadał na koniec pytanie.
- Nie wiedziałem że mogę być w czymś… w tym dobry – padła odpowiedź chłopca.
- Lubisz grać w nogę?
- Lubię. Ale nigdy nie szło mi to jakoś wybitnie. Tak sobie czasem kopiemy na podwórku.
- Szkoda że nie wypatrzyłem wcześniej twojego talentu, to kopnięcie było świetne. Gdybym uczył waszą klasę, nie przegapiłbym tego – pan Robert snuł przypuszczenia.
- Sam nie wiem. Z tym plecakiem to po prostu byłem wściekły na Kubę – wyjaśniał Mirek.
- Ze złości można czerpać ogromną siłę – zamyślił się nauczyciel – Zobaczymy co nam dziś pokażesz.
Do sali zaczęło wchodzić grupkami coraz więcej chłopaków, niektórych Mirek znał z imienia, innych jedynie z widzenia. Pan Robert przedstawił go wszystkim, więc chłopiec każdemu podał rękę, a następnie przystąpili do ćwiczeń. Najpierw była rozgrzewka, kilkanaście minut wystarczyło aby Mirek był cały zlany potem. Za każdym razem kiedy piłka była w zasięgu jego nóg przypominał sobie tę wściekłość jaką czuł poprzedniego dnia, a także te wszystkie powody dla których tak często był zły. To dodawało mu energii i pozwalało pozbyć się balastu, jaki stanowiła złość.
Na koniec rozegrali krótki mecz, Mirek niezbyt pewnie czuł się na boisku. Co prawda pozostała część drużyny podawała piłkę również do niego, ale niekiedy wiedział jak powinien się wtedy zachować – kopanie z całej siły nie zawsze było potrzebne. Szybko stracił więc swój animusz i trzymał się na uboczu.
Po skończonym treningu pan Robert zawołał go do siebie:
- Słuchaj Mirek, masz duże możliwości, ale brakuje ci techniki. Czeka nas dużo pracy, jesteś na to gotowy?
- Chce spróbować – zadeklarował Mirek.
- Musisz być zdecydowany, nie wolno się wycofać, kiedy się znudzi. Kiedy przystępujesz do drużyny, bierzesz za nią odpowiedzialność – wyjaśnił nauczyciel. Mirek zrozumiał, że to nie będzie tylko zabawa. Mimo wszystko miał ogromną ochotę być w czymś dobry.
- W porządku, będę dużo trenował.
Pan Robert wyjaśnił chłopcu czego od niego oczekuje oraz że będą spotykać się dwa lub trzy razy w tygodniu.
Mirek wracał do domu kompletnie wypompowany, a jednocześnie zadowolony, że znalazł dla siebie ciekawe zajęcie.
Następnym razem wezmę strój na zmianę – pomyślał czując jak koszulka lepi mu się do pleców.
Od tej pory Mirek zjawiał się regularnie na sali gimnastycznej, a kiedy pogoda na to pozwalała ćwiczyli na dworze. Coraz lepiej dogadywał się z chłopakami z drużyny, zwłaszcza kiedy nabierał umiejętności i nie kopał piłki „byle jak”. Słuchał rad pana Roberta oraz nowych kolegów. Ze zdziwieniem zauważył, że wcale nie ma już ochoty wychodzić z dawną ekipą do parku ani pisać markerem na ścianach klatek schodowych.



Pewnego dnia pakował strój do ćwiczeń do plecaka i już miał zakładać buty, kiedy zatrzymał go tata:
- A ty gdzie się znowu wybierasz?
- Na trening – odpowiedział Mirek wiążąc sznurowadła.
- Na jaki znowu trening? – zdziwił się tata.
- Gram w nogę od paru tygodni – wyjaśnił chłopiec.
- Też wymyśliłeś! Lepiej się poucz z matematyki albo pokój posprzątaj – usłyszał Mirek polecenia.
- Posprzątane jest – odciął się – A stopnie poprawiłem. Tylko skąd to możesz wiedzieć skoro nie poszedłeś na ostatnią wywiadówkę.
- Nie będziesz mi tu pyskował – rozzłościł się tata i nie przestawał rzucać przykrych komentarzy na temat syna, póki ten nie wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami na odchodne.
Całą drogę do szkoły przebył biegiem, więc kiedy wpadł do szatni jego oddech był przyspieszony, a serce biło miarowo.
- Cześć – rzucił w stronę reszty chłopaków, po czym zaczął się przebierać nie patrząc w ich stronę. Miał wrażenie że wszyscy go obserwują i widzą jego drżące ręce i nogi. 
CDN.

2 komentarze:

  1. "Ze złości można czerpać ogromną siłę" muszę to zapamiętać
    Pa, pa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie z innych emocji też, ale z tej szczególnie :)

      Usuń